26 września 2017

Od Stephena

    Było słonecznie, to głównie zwróciło moją uwagę. Pogodny dzień z prawie idealnym niebieskim niebem. Jechaliśmy sami, dość wolno. Wuj jak zawsze trzymał się narzuconej prędkości.
    -Myślisz, że w tej szkole będzie inaczej? –zapytałem ze szczerym zaciekawieniem i może nutką strachu. Nie chciałem, by ponownie doszło do takiej sytuacji, czy mężczyzna miałby dać mi taryfę ulgową czy nie. Nie chciałem nikogo krzywdzić
    -  Przecież chciałeś, nie pamiętasz już? Rozsadzała cię złość, nie jesteś wcale taki dobry. Nie wybielaj się – Usłyszałem kobiecy głos, jednak w aucie byliśmy sami, tak, na pewno byliśmy sami. Dla pewności obejrzałem się na tylnie siedzenia. Nikogo prócz zamkniętej w dużym transporterze Vanilii tam nie było. Zignorowałem głos, czekałem na odpowiedź. Lecz moje spojrzenie nabrało trochę pustki. Leki nie działały tak jakbym tego chciał, irytowało mnie to.

25 września 2017

Paintball: Lucas

Kiedy dowiedziałem się, co wypełni nasz czas przed południem, myślałem, że zwariuję... Paintball?! Chyba nie mogli wymyślić niczego lepszego. Zapowiadała się świetna zabawa. Szczęka mi jednak opadła, kiedy poznałem skład mojej drużyny..
       -Dlaczego on?- jęknąłem z niezadowoleniem w stronę Chana, wiercąc dziurę w bucie lufą klasycznego karabinu. Drużyna azjaty była barwy czerwonej, w jej skład wchodziło sporo osób, z każdą z nich układało mi się lepiej. O wiele lepiej od Dahmera.  Tymczasem on był graczem o błękitnej opasce zdobiącej jego ramię. Podobną zostało opatrzone moje.
       -Spójrz na to z drugiej strony- Chan oczywiście za wszelką cenę starał się mnie pocieszyć, nawet jeśli sam nie był przekonany do swoich argumentów. -Będziesz miał wiele sposobności, żeby mu się odpłacić.
       -Mam strzelać do "sprzymierzeńca"? Wtedy gra straci sens... Jak by nie patrzeć, to ty jesteś moim celem- zauważyłem z lekkim uśmiechem.
       -Fakt. Mimo to jako gracz tej samej drużyny nie możesz go zabić. Wasze kulki powinny być niebieskie, więc jeśli na jego ciuchach będą niebieskie plamy, to chyba nie potraktują tego jako śmierci. -No i tu mnie miał. W sumie miał rację, tak to powinno działać. W paintballu nie powinno być czegoś takiego jak samobóje,  choć  gdyby w prawdziwym świecie strzelano do kogokolwiek, od razu byłby on martwy, niezależnie od tego, czy byłby wrogiem, czy przyjacielem. Z drugiej strony to tylko paintball, nieco nagięte odwzorowanie rzeczywistości. Postanowiłem z góry przyjąć tę pozytywniejszą opcję: mogłem strzelać do Jovela bez konsekwencji w kwestii strat drużyny. Dobry humor na nowo powrócił.

Stephen Olivier Peters

✧ Steve ✧ Mężczyzna ✧ 17 lat ✧ Biseksualny ✧ 8 - Orzeł (Prymus)✧    
✧ Brak drugiej połówki ✧ 

Od Chanyeol'a C.D: Fabien

     Zmiana tematu bardzo mi pomogła. Wcześniej dręczyło mnie to, że Fabien mnie dotknął. A raczej nie sam fakt, że mnie dotknął, a raczej moja reakcja...
Od dawna nikt nie był dla mnie miły i nie próbował mi pomagać. Również od dawna nie czułem bliskości innych ludzi, nie mówiąc nawet o tym, że nikt się do mnie nie zbliżał. Zawsze omijano mnie szerokim łukiem i zdążyłem przyzwyczaić się do trzymania dystansu przed wszystkimi. Myślałem też, że boję się nie tylko ludzi, ale i ich dotyku. Jednak gdy Fabien pogładził swoją ciepłą dłonią mój policzek, poczułem się dziwnie... Chociaż jego dotyk nie sprawił, że ból zniknął, podziałał na mnie dziwnie kojąco. Mimo ciągłego, lekkiego bólu aż przymknąłem oczy, czując dziwną przyjemność. A gdy Fabien odsunął dłoń miałem wrażenie, że mój policzek nagle zrobił się przeraźliwie chłodny.
Również dopiero wtedy zacząłem zastanawiać się nad tą sytuacją. Czy to było w porządku? To, że sprawiło mi to przyjemność?
     Wolałem na chwilę obecną otrząsnąć się z tych myśli, a oferta pomocy Fabienowi w przeprowadzce do mojego pokoju była dobrym pretekstem do odwrócenia uwagi. Chociaż trudno było to przyznać, perspektywa posiadania współlokatora mnie cieszyła.
Fabien sam załatwił wszystkie formalności, a moim zadaniem była pomoc w przeniesieniu bagaży. Już wcześniej zobaczyłem, gdzie nowy przyjaciel odstawił bagaże, więc zanim wszystko ustalił sam zacząłem je wszystkie przenosić. Niektóre były strasznie ciężkie, jak później się okazało, było w nich sporo książek. Fabien miał dużo bagaży, ale nie przeszkadzało mi to. Ani ja, ani moje rzeczy nie zajmowaliśmy zbyt wiele miejsca, więc Fabien mógł się czuć, jakby miał cały pokój dla siebie.

24 września 2017

Paintball: Chanyeol

     Jeszcze przed południem nauczyciele kazali nam ubrać się w coś wygodnego i założyć porządne obuwie. Zastanawiałem się, co też tym razem będziemy robić. Poszedłem do namiotu pierwszy i przebrałem się w ciemnozielone spodnie i czarny podkoszulek, a na nogi wciągnąłem swoje czarne glany z metalem w czubkach i piętach. Lucas dołączył do mnie po pewnej chwili, a po krótkim czasie wróciliśmy do nauczycieli i reszty grupy. Gdy nauczyciele upewnili się, że wszyscy są odpowiednio ubrani i mają ze sobą wodę, ruszyliśmy spacerem przez chłodny las. Okazało się, że miejsce, do którego zmierzaliśmy, wyglądało jak replika bazy wojskowej. Większość uczniów rozglądała się z zainteresowaniem, które po chwili przemieniło się w radość gdy usłyszeliśmy, że czeka nas gra w paintballa.
     Nauczyciele wyjaśnili nam, na czym będzie polegała gra oraz podali nam wszelkie inne potrzebne informacje. Oczywiście musieliśmy podzielić się na drużyny, co miało nastąpić poprzez losowanie opaski w kolorze czerwonym lub niebieskim. Dostaliśmy też kombinezony, żebyśmy nie pobrudzili farbami ubrań. Gdy nadeszła moja kolej na losowanie, wyciągnąłem z woreczka czerwoną opaskę. Odchodząc na bok rozglądałem się i wtedy zobaczyłem, że Lucas miał opaskę niebieską.
     Zrobiło mi się trochę przykro, że mój towarzysz nie był ze mną w drużynie. Chociaż z drugiej strony, gra przeciwko przyjacielowi mogła być bardzo zabawna. Nieco jednak martwił mnie fakt, że Lucas wylądował w składzie z Jovelem. Nie wątpiłem, że będzie się w niego zaczepiał, ale miałem nadzieję, że Dahmer mu nic nie zrobi. Bo jeśli skrzywdzi mojego przyjaciela, to się zemszczę.
     Dostaliśmy żetony potrzebne do wypożyczenia broni i amunicji oraz ochraniaczy i maski na głowę. Zaopatrzyłem się w najpotrzebniejsze rzeczy i wybrałem broń, po czym wziąłem czerwone kulki, odpowiadające barwie mojej drużyny. Podszedłem do Lucas'a, po raz kolejny zerkając z lekkim żalem na błękitną opaskę na jego ramieniu. Przyjaciel nieco narzekał na towarzystwo Jovela, ale gdy pomogłem mu obmyślić plan mszczenia się na naszym "wrogu" humor od razu mu się poprawił.
- No dobra. To do zobaczenia. - uśmiechnął się do mnie zawadiacko, po czym ruszył w kierunku swojej drużyny.